Zmęczona jestem wszystkim i nie chcę już niczego,
Twe oczy patrzą na mnie, miłują mnie i strzegą.
Twe oczy mi wystarczą i ciche twoje słowa,
Mój smutek w nich utonie, na wieki się pochowa.
Już nigdy nie drgnie odtąd, nie jęknie, nic nie powie,
Będziemy żyć ze sobą, szczęśliwi kochankowie.
Tylko gdy mi to weźmiesz, to wszystko bezpowrotne,
Serce mi bić przestanie, szczęśliwe i samotne.
Przerosło mnie wielkie szczęście,
Zmiażdżyło mnie i przygniotło.
Rozmiata mi w oczach ziemię,
Jak gwiazda ognistą miotłą.
Płynę na jakiejś planecie,
Stoję pod jakąś pochodnią,
Największym szczęściem jest miłość
A szczęście największą zbrodnią.
Ziemia maleje, jak komar,
I brzęczy gdzieś koło ucha,
Ach kto mnie wstrzyma, kto szumu
Słońc wirujących wysłucha!
Kto ze mnie niebo wypije.
Kto zgasi piekło goryczy?!
Nikt! Nic się nie dzieje, tylko
Serce żywcem palone aż syczy.